środa, 2 października 2013

My face screams without an emotion


Nawet tutaj, w moim pokoju spowitym aurą półmroku unosi się zapach jesieni. Ciepło zapada się we mnie gdzieś głęboko do środka i krew zwalnia swój bieg, sprawiając, że ciało staje się sine i chłodne.
Nadszedł czas długich wieczorów; niemej melancholii, która prowadzi moją dłoń w kierunku akwareli albo ołówków i pozwala zapełniać mi jasne karty papieru portretami moich niepokoi.
Nadciągnęły chwile refleksji, towarzyszące ślepemu wpatrywaniu się w punkt na horyzoncie przez mokrą od deszczu taflę szkła.
Obserwuję osoby, które uczęszczają ze mną do jednej szkoły. Co sprawiło, iż ludzie, którzy jeszcze rok temu przykuwali moje baczne spojrzenie, wtopili się w bezbarwną masę swych rówieśników? Jak można wydać swą indywidualność na śmierć w imię przynależności do grupy ludzi, których zdanie tak naprawdę nie ma najmniejszego znaczenia? Więc lepiej zatracić swoje "być" dla świętego spokoju i by ukrócić nieprzychylne spojrzenia tłumu?
Jestem na wpół zniesmaczona i na wpół zdezorientowana. Chciałabym o tym nie myśleć, jednak nie potrafię. Wydeptanie własnej ścieżki nadal stanowi dla mnie jeden z głównych priorytetów.
Co jednak paranoiczka mojego pokroju wie o "prawdziwym" życiu? Zapewne stosunkowo niewiele.
Chciałam napisać jeszcze tylko, iż miło patrzy mi się na dzieciaki w moim wieku, które mają siłę, by dążyć pod prąd.
Nie zmieniajcie się dla świata, którego nie zadowoli do końca żadna z Waszych odsłon. Nie warto.

APELUJĘ: potrzebuję czarnych ćwieków o kształcie spłaszczonego walca (czyli takich, jakimi mam nabite buty). Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie - proszę o kontakt! 











|kurtka - new yorker|
|sweter - outlet|
|sukienka - stradivarius|
|buty - hochi minh by Jeffrey Campbell|
|torebka - SZAFFA|

Serdecznie polecam Wam zapoznanie się z jesienno-zimowymi propozycjami sklepu SZAFFA.
Urzekły mnie torebki z filcu, czego efekt widać zresztą na zdjęciach. (:
Możecie być na bieżąco, śledząc SZAFFĘ na FACEBOOKU, a torebkę taką, jak moja możecie nabyć TUTAJ

piątek, 16 sierpnia 2013

My hours are slumberless

 

Ogarnął mnie jakiś płowy marazm. W każdym kącie domu przeciąga się leniwie demotywacja. Podobno prędzej czy późnij każdego ogarnia nieodparty brak energii. Mawia się, że nikogo nie ominie brak weny na robienie czegokolwiek. Nie walczę z tym. Pogoda sprzyja nastrojowi wymownej melancholii i nawet koty porzucają wędrówki własnymi ścieżkami, na rzecz zwinięcia się w kłębek na przytulnej kanapie. Wyczuwam w tym wszystkim naturalną kolej rzeczy, więc pozostaje mi jedynie spokojne oczekiwanie.
 Mam dla Was zestaw z dni, kiedy było jeszcze naprawdę gorąco. Nic nie nadaje się na upał równie dobrze jak sukienka. Nabyłam swoją na targu za śmieszne pieniądze i po wprowadzeniu drobnych innowacji jestem zadowolona. Ogromnym minusem jest oczywiście to, że cena jest w tym przypadku adekwatna do jakości. To jednak chyba nic zaskakującego.








Torebkę z tej stylizacji można kupić TUTAJ.
Zachęcam Was do polubienia SZAFFY na FACEBOOKU, abyście mogły być na bieżąco z ofertą sklepu. (:

|sukienka - targ|
|torebka - SZAFFA|
|pleciona opaska - h&m|

piątek, 26 lipca 2013

Breaking new ground




Na wstępie pragnę przeprosić w imieniu swoim oraz Nomy za tak ogromne zaniedbanie bloga. Wciąż coś staje na przeszkodzie, aby choć na chwilę tutaj zajrzeć. Pogoda w te wakacje jest kapryśna i też nie zawsze chce z nami współpracować. Nawiązując do dzisiejszego zestawu, nie jestem mistrzem w przerabianiu ciuchów, bynajmniej nie na lepsze. Jednak gdy odkopałam ów t-shirt z wnętrza swojej szafy wiedziałam, że tym razem MUSZĘ się postarać. Kiedyś nosiłam go nałogowo. Kilka starannych cięć sprawiło, że koszulka nabrała charakteru, dlatego ponownie zajmuje specjalne miejsce w czeluściach szafy. 










Torebkę z tej stylizacji można zakupić TUTAJ. 
Zachęcam również do polubienia SZAFFY na FACEBOOKU, abyście mogli być na bieżąco z ofertą sklepu! (:

|t-shirt- handmade|
|bralet- tally weijl|
|rajstopy- reserved|
|buty- lita spike by jeffrey campbell|
|torba- szaffa|

wtorek, 21 maja 2013

Pasticcio

Pasticcio to nic innego, jak zapiekanka makaronowa w wersji greckiej. Potrawa ta jest stosunkowo mało popularna, pomimo iż niezaprzeczalnie zasługuje na uwagę, chociażby ze względu, iż łączy w sobie aromaty na zasadzie kontrastów. W tym przypadku nasze kubki smakowe będzie cieszył wyrazisty farsz mięsny i feta w kompilacji z subtelna mozzarellą, beszamelem i makaronem penne.

Oto składniki, których będziemy potrzebować:
- opakowanie makaronu penne (skośne rurki);
- 500 gramów mielonego mięsa (jagnięciny lub wołowiny);
- pomidory w puszce lub mały słoiczek koncentratu pomidorowego;
- 200 g sera feta;
- 500 g żółtego sera;
- 200 g mozzarelli;
- cebula;
- oliwa z oliwek;

Do beszamelu:
- 50g masła;
- 2 płaskie łyżki stołowe mąki;
- 300ml mleka;
-szczypta gałki muszkatołowej;

Przyprawy: łyżeczka oregano, bazylii, cynamonu; pół łyżeczki kminku, sól i pieprz do smaku.

Na patelni rozgrzewamy oliwię i podsmażamy cebulę posiekaną w piórka do momentu zeszklenia. Dodajemy mięso mielone i smażymy do chwili aż przybierze lekko brązowy kolor. Mieszamy je razem z pomidorami lub koncentratem. Nie można zapomnieć o tym, iż mięso powinno mieć dobitny smak z wyczuwalną nutą cynamonu, w innym wypadku zapiekanka stanie się mdła. Dusimy sos przez około 20 minut, od czasu do czasu mieszając, aby się nie przypalił. Wyjmujemy duże, żaroodporne naczynie i po wysmarowaniu oliwą, układamy na jego dnie dwie trzecie makaronu. Przed wyłożeniem sosu mięsnego, przykrywamy makaron startym żółtym serem. Na mięso wykładamy pozostałą część makaronu i zalewamy gęstym sosem beszamelowym. (Opis przygotowania beszamelu można znaleźć tutaj.) Na wierzchu układamy kawałki mozzarelli i wkładamy naczynie do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni Celsjusza. Zapiekamy do momentu zarumienienia się wierzchniej warstwy (20-30 minut).

Smacznego! (: